W ostatnich dniach Kościół katolicki w Salwadorze wyraził swoje zaniepokojenie w związku z nową ustawą parlamentarną, która wprowadza obowiązek codziennego czytania fragmentów Biblii w szkołach. Ta kontrowersyjna decyzja spotkała się z krytyką ze strony duchownych, którzy uważają, że może to prowadzić do nadmiernej indoktrynacji młodzieży.
Zgodnie z nowym rozporządzeniem, wszystkie placówki oświatowe w Salwadorze będą zobowiązane do systematycznego odczytywania uczniom fragmentów Biblii podczas roku szkolnego. Decyzja ta ma na celu umocnienie wartości chrześcijańskich wśród młodego pokolenia, jednak zdaniem przedstawicieli Kościoła, może to prowadzić do niepożądanych skutków.
"Nie jesteśmy przeciwni edukacji religijnej, ale obawiamy się, że taka nadgorliwość może prowadzić do sztucznego i wymuszonego przywiązania do wiary" - powiedział ksiądz Juan Carlos, rzecznik prasowy salwadorskiego episkopatu. "Chcemy, aby młodzież poznawała Biblię z własnej woli, a nie z obowiązku narzuconego przez prawo."
Krytyka ze strony Kościoła nie ogranicza się jedynie do obaw o indoktrynację. Duchowni podkreślają również, że taka ustawa może prowadzić do dyskryminacji uczniów z innych wyznań lub niewierzących. "Nie możemy zapominać, że Salwador to kraj wielowyznaniowy, a takie rozwiązania mogą prowadzić do wykluczenia pewnych grup społecznych" - dodał ksiądz Carlos.
W odpowiedzi na krytykę, zwolennicy ustawy podkreślają, że celem jest jedynie umocnienie wartości chrześcijańskich i moralnych wśród młodzieży. "Biblia jest fundamentem naszej kultury i tożsamości narodowej. Nie ma nic złego w tym, aby młodzi ludzie poznawali ją w szkole" - argumentuje poseł Maria Rodriguez, jedna z inicjatorek ustawy.
Mimo to, debata na temat nowej ustawy trwa, a Kościół katolicki w Salwadorze apeluje o rozwagę i poszanowanie różnorodności religijnej w kraju. "Chcemy, aby edukacja religijna była dobrowolna i oparta na szacunku do wszystkich wyznań" - podsumował ksiądz Juan Carlos.



