Miesiąc temu, w ostatnim dniu roku, zmarł w rzymskim szpitalu Jerzy Kluger, bliski przyjaciel Jana Pawła II. Jego śmierć w wieku 91 lat jest okazją do przypomnienia wyjątkowej przyjaźni, która przetrwała przez dekady i przeszła przez wiele trudnych doświadczeń.
Jerzy Kluger i Karol Wojtyła, znani jako Lolek i Jurek, poznali się w dzieciństwie w Wadowicach. Obaj uczęszczali do tych samych szkół - zarówno do szkoły powszechnej, jak i do gimnazjum. Ich przyjaźń była wyjątkowa, ponieważ łączyła ich nie tylko wspólne zainteresowania, ale także głębokie więzi duchowe i emocjonalne.
W czasie II wojny światowej losy Klugera i Wojtyły rozdzieliły się. Kluger, jako Żyd, musiał ukrywać się przed nazistowskimi prześladowaniami. Wojtyła, który wstąpił do seminarium duchownego, kontynuował swoją drogę kapłańską. Mimo rozłąki, ich przyjaźń przetrwała próbę czasu.
Po wojnie, gdy Wojtyła został papieżem, Kluger odwiedził go w Watykanie. Ich spotkanie było pełne emocji i wspomnień z dzieciństwa. Papież Jan Paweł II zawsze z wielkim szacunkiem i sympatią odnosił się do swojego żydowskiego przyjaciela. Kluger był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w życiu papieża, w tym jego pielgrzymek do Izraela i spotkań z przedstawicielami społeczności żydowskiej.
Przyjaźń między Klugerem a Janem Pawłem II była symbolem dialogu międzyreligijnego i pojednania. Papież wielokrotnie podkreślał, że jego żydowscy przyjaciele, w tym Kluger, mieli ogromny wpływ na jego postrzeganie judaizmu i relacji między chrześcijaństwem a judaizmem. Ich przyjaźń była dowodem na to, że mimo różnic religijnych i kulturowych, możliwe jest budowanie wzajemnego zrozumienia i szacunku.
Śmierć Jerzego Klugera jest okazją do refleksji nad wyjątkową przyjaźnią, która przetrwała przez dekady i stała się symbolem pojednania i dialogu międzyreligijnego. Jego życie i relacja z Janem Pawłem II przypominają o sile przyjaźni, która może przekraczać granice i łączyć ludzi różnych wyznań i kultur.



