Jill Stanek, była pielęgniarka z Christ Hospital w Oak Lawn w stanie Illinois, podzieliła się swoimi przerażającymi wspomnieniami dotyczącymi aborcji przeprowadzanych w tej placówce.
"Dzieci umierały w toalecie i pomieszczeniach gospodarczych" - tak opisuje Stanek warunki, w jakich dokonywano aborcji w Christ Hospital.
Stanek pracowała w szpitalu, gdzie personel medyczny przeprowadzał aborcje w drugim, a nawet trzecim trymestrze ciąży. W placówce stosowano również aborcję porodową już żywych dzieci.
"Pamiętam, jak jedno z dzieci urodziło się żywe i skonało na moich rękach. Byłam w szoku i nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje" - wspomina Stanek.
Była pielęgniarka opisuje, jak personel medyczny traktował noworodki po aborcji porodowej, pozostawiając je w toaletach lub pomieszczeniach gospodarczych, gdzie umierały w samotności i cierpieniu.
"To było dla mnie nie do zniesienia. Nie mogłam dłużej pracować w takim miejscu" - mówi Stanek, która ostatecznie zrezygnowała z pracy w Christ Hospital.
Wspomnienia Jill Stanek wywołały oburzenie i dyskusję na temat etycznych aspektów aborcji, szczególnie w późniejszych trymestrach ciąży.
Historia byłej pielęgniarki podkreśla dramatyczne konsekwencje aborcji porodowej i tragiczne losy dzieci, które przeżyły ten proces.
Wydarzenia w Christ Hospital w Illinois są przykładem kontrowersyjnych praktyk medycznych, które budzą sprzeciw i wątpliwości etyczne wśród wielu osób.
Opowieść Jill Stanek przypomina o konieczności refleksji nad procedurami aborcyjnymi i poszanowaniem życia ludzkiego od momentu poczęcia.



